Jestem absolutnie zdziwiona moją własną głupotą. Zgadnijcie co wczoraj robiłam cały wieczór ... Dobra i tak nie zgadniecie więc powiem :). Otóż gapiłam się w słoik .............
Mam pełno ładnych skarbonek ale pieniądze i tak trzymam w słoiku. Ale ten na który się gapiłam to nie byle jaki słoik. Są tam oszczędności na podróże małe i duże a konkretniej do Panamy na następne ŚDM. Jest tam pełno grosików które razem może dadzą 10 zł a może nawet nie. Wrzucam tam każdą znalezioną monetę na chodniku pod fotelem a czasem leżą po prostu na stole i nikt ich nie chce wziąć bo są bezwartościowe. Ale nie dla mnie. Mama mnie tego nauczyła, zbierania groszowych monet. Pamiętam że zawsze przy sprzątaniu maiła pełne kieszenie grosików.
Dzisiaj jakoś urzekł mnie ten słoik. Małymi kroczkami do celu. Jak już zbiorę te pieniądze to nawet chwili się nie będę zastanawiać tylko od razu kupie bilet. Może nie tylko do Panamy a może dookoła świata hmmm... ... A co mi tam zaszaleje w końcu jak kraść to miliony jak kochać to księcia czyż nie ? Gapiłam się na słoik jak by był wielce niesamowita rzeczą i pomyślałam sobie o tym że za jakieś 3 lata może będę już kupowała bilet

